Rodzicu odpuść... 2/2

Rodzicu odpuść... 2/2

Kolejna ważna kwestia to presja Twoich oczekiwań wobec dziecka, wobec wyników, które ma do osiągnięcia, zrealizowania, bo Ty tak chcesz, bo Ty zainwestowałeś swój czas i pieniądze, bo Ty kiedyś miałeś swoje marzenia, które nie zrealizowałeś, a teraz przelewasz swoje oczekiwania na swoje dziecko i boisz się, aby nie zmarnowało swojego talentu.

Jak często byłeś niezadowolony, że Twoje dziecko nie zagrało tak jak powinno (według Ciebie), że ma za niskie oceny? Jak często pokazywałeś swoją dezaprobatę z niezadowalających Cię wyników i postępów?

Jeżeli uważasz, że dziecko nie osiągnęło odpowiednio wysokiego poziomu, że robi za wolne postępy wtedy tworzysz sobie dwie teorie. Pierwsza to wina dziecka, że nie przykłada się jak należy do pracy, że za mało pracuje lub niepoważnie traktuje to co robi. Druga to winna nauczyciela, trenera. Uważasz, że są oni za słabi, nie mają odpowiednich kompetencji. (Oczywiście tak też się zdarza.) Więc wymagasz więcej od swojego dziecka lub zmieniasz, klub, trenera, nauczyciela tylko po to, aby wreszcie Twoje dziecko mogło być najlepsze. Chcesz, aby było jeszcze lepsze i jeszcze lepsze i ciśniesz, ciśniesz, aby osiągało jak najlepsze wyniki, abyś Ty mógł być dumny i widzieć w dziecku swój niespełniony obraz siebie, abyś mógł głośno na wywiadówce odebrać gratulacje za pierwsze miejsce w olimpiadzie matematycznej lub w klubie sportowym powiedzieć to moje dziecko, kiedy strzeliło bramkę.

Czy jednak nie za dużo oczekujesz od swojego dziecka, czy nie wywierasz zbyt dużej presji i czy nie oczekujesz wyników zbyt wcześnie lub poprzeczki nie ustawiasz zbyt wysoko?

Co byłoby, gdyby okazało się, że Twoje dziecko nie może spełnić Twoich oczekiwań i nie będzie najlepsze, bo jest mniej uzdolnione….? Nie, przecież to niemożliwe, aby moje dziecko było mniej uzdolnione, wszystkie inne tylko nie moje. Nawet jak nie potwierdzają tego wyniki to sobie tłumaczysz, że ono jest bardzo zdolne tylko leniwe. (To jest ciekawy pomysł rodzica, który woli, aby jego dziecko było zdolne i leniwe niż mniej zdolne, a pracowite). Czy jesteś w stanie zaakceptować swoje dziecko i stwierdzić, że jest WYSTARCZAJĄCO DOBRE właśnie takie, jakie jest z tymi wynikami, które ma teraz, z tymi stopniami jakie ma teraz?

Tak… Twoje dziecko JEST WYSTARCZAJĄCO DOBRE.

A przyszło Ci kiedyś do głowy „pochwalić” się dzieckiem, kiedy puściło „szmatę”, nie strzeliło najważniejszego karnego lub oblało egzaminy? Dumnie wypiąć pierś i powiedzieć, to jest moje kochane dziecko i w d…pie mam czy jest najlepsze czy nie.

A wiesz, że ono właśnie wtedy, kiedy mu nie idzie najbardziej potrzebuje Ciebie, Twojej obecności i Twojej uważności. Ostatnią rzeczą jakiej potrzebuje jest Twoja skwaszona mina i wyraz Twojego niezadowolenia.

Więc jak jest ta twoja miłość…

Czy ją uzależniasz od osiągnięć swojego dziecka? Czy ganisz swoje dziecko kiedy nie daje rady i się od niego odwracasz pokazując mu swoją dezaprobatę?

A przecież to Twoje zachowanie jest zupełnie bez sensu, bo tak naprawdę kochasz swoje dziecko miłością bezwarunkową, tylko chwilowo na Twoje oczy spadły klapki Twoich oczekiwań i bolą Cię poniesione nakłady i zawiedzione nadzieje. Tylko jeszcze raz powtórzę one są Twoje i nie mają nic wspólnego z Twoim dzieckiem. Zrzuć więc klapki z oczu i spójrz na swoje dziecko takim, jakim jest, a jest wystarczająco dobre.

Paradoksalnie, kiedy odpuścisz dziecko może wróci do pasji, od której uciekło, bo już jej się ulewało, kiedy wciąż naciskałeś, a ono miało dość, ale nie sportu, śpiewania, matematyki tylko Twojej wiecznej kontroli, oczekiwań, presji jakie wywierałeś na nie.

Pomagaj swojemu dziecku, bądź przy nim, kiedy realizuje swoje pasje, kiedy odnosi sukcesy jak również kiedy ponosi porażki. Towarzysz w jego drodze po jego marzenia nie Twoje, spraw, aby mogło zadecydować, co chce w życiu robić i pomóż mu zrealizować jego cele.

Czego Ci życzę z całego serca.